Na wszelki wypadek informuję, że wszystkie opisane poniżej zdarzenia są fikcyjne.
----------------------------------------------------------------
Noc
Gdy rozum śpi, budzą się upiory
Jest już późny wieczór, noc właściwie. On jeszcze nie wrócił z pracy. Nie wrócił z pracy? Jak to? Przecież już minęła północ! Już ja widzę, jak on pracuje. Jak nic ma inną, a mnie trzyma przy sobie tylko dlatego, że jestem matką jego dziecka. Nie może mnie tak po prostu zostawić. Wie, że nie puściłabym mu tego płazem. Zresztą on nie odważyłby się. Nie potrafiłby potem spojrzeć w oczy swoim rodzicom. I nawet nie chodziłoby o mnie, tylko o kochanego wnuczusia babuni, pierworodnego syna, dziedzica nazwiska, krew z krwi itp. Żaden sąd nie przyznałby mu prawa do opieki a raczej nie odebrałby go mnie, Matce Polce.
Dlatego teraz siedzę po nocy w jego apartamencie, cisza aż dzwoni w uszach
żeby chociaż usłyszeć śpiew wiatru! Ale nie, okna są dobrze wytłumione, mamy tu najlepszy poziom zabezpieczeń. W końcu jego rodzice sporo zainwestowali w ten apartament.
Dziecko na szczęście śpi. W ogóle udał nam się ten synek. Jest spokojny, prawie w ogóle nie płacze. Dobrze, że przynajmniej on nie przysparza mi zmartwień. Śpi spokojnie w swojej kołysce i nie ma pojęcia, co teraz przeżywa mamusia. Oby nigdy nie spotkało go coś podobnego
Wybiła pierwsza; wiem, bo zegar cicho piknął. Na początku nie mogłam się przyzwyczaić do tych wszystkich elektronicznych cacek, w których on się lubuje, ale w końcu oswoiłam się z nimi. Czasem chciałabym odpocząć od tego wszystkiego i wyjechać gdzieś za miasto, ponownie zobaczyć bezkresny błękit nieba nad dziką łąką
ale on nigdy nie znajduje czasu, a sama nie mam siły zorganizować takiej wyprawy.
Już nigdy tam nie wrócę. Już nigdy nie zobaczę rodzinnej wsi. Już nigdy nie będę przemierzać tych pól, lasów i łąk; już nigdy nie zabawię się w odkrywcę starych, poniemieckich cmentarzy; już nigdy
Do końca życia zostanę w tym apartamencie
Śmierć zastanie mnie przy garach
czy może raczej przy mikrofalówce? Umrę, niańcząc dzieci kogoś, kto mnie nigdy nie pokocha, dla kogo będę tylko ciężarem, gadającym inkubatorem, wylęgarnią potomstwa
I po to kończyłam liceum, zdałam maturę z całkiem dobrym wynikiem? Po co ja za niego wychodziłam? Nie dostałam się na studia i nie chciałam przyznać się do tego, jak mi na tym zależało! I po to mąż! By wszyscy uwierzyli, że moim marzeniem życiowym jest zostanie kurą domową, a nie kariera zawodowa! Czyżbym była mistrzynią udawania?
Cholerna ambicja!
A teraz nienawidzę jego, tego apartamentu i tych wszystkich urządzeń, które mówią: nie jesteśmy i nigdy nie będziemy twoje. Nienawidzę życia w zamknięciu, w czterech ścianach
a on oczywiście nie wynajmie opiekunki, bo dziecko powinno być jak najdłużej z matką
A ojciec to co? Atrakcja na niedzielę?
Nienawidzę miasta, bo tu nikt nikogo nie zna naprawdę, pies z kulawą nogą nie zajrzy, możesz umrzeć, to przez tydzień nikt nie zauważy
I po co było mi to wszystko? Mąż i dziecko w wieku dwudziestu lat? Mogłabym poczekać następne dwadzieścia i nikt by się nie zdziwił.
Jestem głupia i nikomu niepotrzebna. Nawet temu małemu, który śpi smacznie w pokoju obok. Lepiej mu będzie beze mnie. Im wszystkim będzie lepiej. Po prostu wezmę trochę więcej tych kolorowych tabletek (tych, które lekarz przepisał mi dla poprawy nastroju; poza tym parę przeciwbólowych) i po problemie.
Położę się na jego ulubionym dywanie (pewnie potknie się o moje ciało, zanim je zauważy), przełknę garść cukierków i pochłonie mnie błękit. Wiem, jak to wygląda. Próbowałam już raz, gdy nie dostałam się na studia. Ale wzięłam za mało tylko rozbolał mnie żołądek.
Teraz już się nie pomylę
Nie można zrozumieć piękna umierania, póki się go nie doświadczy. Ten stan, gdy zmysły przestają funkcjonować i człowiek zatraca się w swoim wewnętrznym świecie
Kocham to, mogłabym umierać w nieskończoność.
Pierwszy raz doświadczyłam tego, gdy miałam sześć lat. Wypadłam z łódki do naprawdę głębokiej wody. Prawie utonęłam. Odratowali mnie, gdy już myślałam, że umarłam. Potem miałam jeszcze dwa poważne wypadki dwa razy umierałam i dwa razy wracałam do życia.
Ale teraz koniec z tym. Umieram raz na zawsze. Kilka łyków pigułek, popić jego najlepszym koniakiem
I koniec.
Leżę na tym jego ulubionym dywanie, patrzę w sufit i czekam na śmierć. Wokół cicho i ciemno. Gdzieś pod ścianą przemknął biały królik, sprawdzając godzinę na swym wielkim czasomierzu. Ale nie pójdę za nim. Nie tym razem. Wiem, że na końcu labiryntu zawsze jest życie. A ja nie chcę dalej żyć.
Zamykam oczy, choć gdzieś za mną rozlega się ciche szuranie. Śmierć nadchodzi powoli, rysując nienagannie wypucowany parkiet
Dobrze mu tak, zostanie mu po mnie pamiątka głębokie rysy w podłodze!
Już nic mnie nie ocali. Błękit
zapadam się w niego bez wahania, z uśmiechem na ustach, zachwycona
niebo z moich stron! Nie ma mnie! Nie ma m
Zegar zapikał pięć razy. Nie umarłam.
Za oknami szaro, zaczyna się nowy dzień. Witaj, okrutny świecie!
















Comments
--
"What is this life if, full of care,
We have no time to stand and stare."
William Henry Davies
Króciutkie, o samobójstwie, ale napisane dobrze, lekkim językiem. Powodzenia w konkursie!
Na książki się przerzuciłam. I to wszystko Twoja wina!
--
Chcesz sprawiedliwości? Wynajmij wiedźmina.
-----------------------
-----------------------
98% of teenagers do or has tried smoking. If you're one of the 2% who hasn't, copy & paste this in your sig.
Bardzo dziękuję, nie spodziewałam się tak konstruktywnych komentarzy
--
Chcesz sprawiedliwości? Wynajmij wiedźmina.
-----------------------
-----------------------
98% of teenagers do or has tried smoking. If you're one of the 2% who hasn't, copy & paste this in your sig.
--
Chcesz sprawiedliwości? Wynajmij wiedźmina.
-----------------------
-----------------------
98% of teenagers do or has tried smoking. If you're one of the 2% who hasn't, copy & paste this in your sig.
--
"What is this life if, full of care,
We have no time to stand and stare."
William Henry Davies
--
Chcesz sprawiedliwości? Wynajmij wiedźmina.
-----------------------
-----------------------
98% of teenagers do or has tried smoking. If you're one of the 2% who hasn't, copy & paste this in your sig.
--
"What is this life if, full of care,
We have no time to stand and stare."
William Henry Davies
Previous Page123Next Page